Jak czytać etykiety spożywcze?

Czasami zakupy spożywcze przypominają bitwę. To nie te czasy, kiedy wystarczyło pójść do sklepu i włożyć do koszyka to, co było potrzebne. Nie, nie, nie. Teraz potrzebna jest dokładna analiza. A czego tak właściwie? Etykiet, bo te mogą kryć w sobie sporo niespodzianek. My mamy jednak wskazówki, które to ułatwią.

Po co czytać etykiety?

Jogurt, jaki jest, każdy widzi. Lub wie, bo to przecież tylko mleko i żywe kultury bakterii. A jak się okazuje, jednak niekoniecznie. Nawet w jogurcie naturalnym mogą kryć się takie niespodzianki jak białka mleka czy mleko w proszku. Po co producenci je dodają? Aby zagęścić, poprawić konsystencję produktu. W praktyce tak jest dla nich taniej.

A chleb? W końcu to tylko mąka, zakwas lub drożdże, woda i sól? I tu znowu nie trafiłeś. Jeśli kupujesz pieczywo w markecie lub w piekarni, która o słowie „jakość” nigdy nie słyszała, to w składzie dopatrzysz się jeszcze emulgatorów, konserwantów, środków przeciwpleśniowych, polepszaczy smaku. Brzmi to smacznie?

Obecnie wielu producentów żywności wykorzystuje sztuczne składniki w celu polepszenia trwałości produktu, zmiany jego smaku (np. smak orzechowy uzyskany nie dzięki orzechom, tylko aromatom), co ma na celu optymalizację kosztów. A czy wszyscy tak robię? Na szczęście nie, trzeba tylko czytać składy. I jako zachętę podpowiemy, że często produkty o dobrym składzie są… tańsze.

Jak sprawdzać etykiety spożywcze?

Nie będziemy kłamać – na początku czytanie etykiet może być trudne, a to przez te wszystkie dziwnie brzmiące składniki. Te najczęściej powtarzające się, jak sorbinian potasu, maltodekstryna, syrop glukozowo-fruktozowy warto poznać, zapamiętać i wystrzegać się ich. Jeśli jednak nie jesteś chemikiem, to i tak część nazw wyleci Ci z głowy. Wtedy przydadzą się nasze wskazówki.

Najważniejsza rada: im krótszy skład, tym lepiej. Mniejsza szansa, że producenci upchnęli w nim masę sztucznych substancji. Wafelek ze składem na trzy linijki? Lepiej go odłóż. To samo zrób z gotowym daniem, do odgrzania.

Oprócz tego warto wiedzieć, że składniki zawsze wypisane są w kolejności wskazującej na to, jaka jest ich zawartość w produkcie. Czyli upraszczając, to, co jest wypisane jako pierwsze, stanowi jednocześnie największą część produktu. Jeśli jest to cukier, tłuszcz czy konserwant, to już pewnie wiesz, co z takim produktem zrobić.

W składzie pogrubione są zawsze alergeny. Jest to ważna informacja dla Ciebie, gdy masz uczulenie na orzechy czy nie możesz jeść soi.

I ostatnia wskazówka – unikaj tych produktów, które w składzie mają sporo dziwnie brzmiących składników. Co prawda nie każde „E” będzie szkodliwe dla zdrowia (w ten sposób oznaczane są też naturalne konserwanty), ale jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z czytaniem etykiet, niech będzie to dla Ciebie sygnał alarmujący.

Aplikacje do czytania etykiet

Przestraszyliśmy Cię trochę? Już nadchodzimy z odsieczą! A właściwie nie my, lecz twórcy aplikacji do sprawdzania etykiet. To programy będące jednocześnie bazą produktów spożywczych. Możesz w nim wyszukać dany wyrób ręcznie lub poprzez skanowanie kodu kreskowego. Wtedy wyświetli się jego skład oraz ogólna ocena (często to po prostu smutna lub uśmiechnięta buźka). Nasi redaktorzy mogą polecić aplikację Czytamy Etykiety, choć jest ich znacznie więcej.

Minus jest taki, że nie każdy produkt w nich znajdziesz. Jednak większość takich programów ma opcję dodawania wyrobów przez użytkowników. Po zaakceptowaniu i ocenie trafiają one do bazy.

Zakupy spożywcze w internecie

Na koniec zachęcamy Cię do przetestowania zakupów spożywczych w sklepach internetowych, bo to nie tylko oszczędność czasu. Możesz podejrzeć skład tego, co kupujesz i jeśli jakiejś pozycji nie znasz – szybko sprawdzić w Google’u, co to jest. I może przy okazji taka forma zakupów przypadnie Ci do gustu.