Produkty rozgrzewające organizm. Rozgrzewające potrawy na zimę

Zimą trzeba zadbać o to, aby rozgrzać organizm od środka. W innym wypadku możesz odczuwać permanentnie zimno w dłoniach czy w stopach, a gruby sweter nie będzie Cię w stanie dostatecznie ogrzać. Recepta na to jest jedna – odpowiednia dieta. Sprawdź, jakie produkty rozgrzewają organizm.

Produkty rozgrzewające organizm – termika potraw

Może już słyszałeś o tym, że produkty dzielą się na rozgrzewające i wychładzające. Do tych drugich zalicza się większość surowych warzyw i owoców, choć, co ciekawe, wystarczy obróbka termiczna (pieczenie lub gotowanie), aby pozbyć się tych właściwości.

Jakie produkty natomiast mają rozgrzewające działanie? Przede wszystkim przyprawy korzenne – kardamon, cynamon, imbir. Oczywiście takie właściwości będzie mieć też chilli, a także inne ostre przyprawy, ale to pewnie zauważysz zaraz po ich spożyciu.

Warzywa, które z czystym sumieniem możesz spożywać zimą to czosnek, cebula, por, papryka, pietruszka i pasternak, a także fasola. Rozgrzewające działanie ma jarmuż, który najsmaczniejszy jest w tym okresie.

Jeśli chodzi o owoce, to niestety wybór nie jest duży. Ogrzać od środka mogą Cię wiśnie, winogrono, ananas czy mandarynka. Ze strączków najlepsze działanie wykazywać będzie czarna fasola oraz soczewica, natomiast z mięs – kurczak, indyk, wołowina i co ciekawe, krewetki.

Na koniec dodamy, że również kawa i wino mają właściwości rozgrzewające…

A czy zalecamy, abyś swój jadłospis opierał wyłącznie na wyżej wymienionych produktach? Oczywiście, że nie! Dlatego mamy kilka wskazówek dotyczących przygotowania rozgrzewających potraw zimą.

Zupy na śniadanie

Jednym z najlepszych sposobów na rozgrzanie organizmu, jest zjedzenie zupy na śniadanie. Spróbuj choć raz i sam przekonasz się, że wyjście na dwór po takim posiłku wcale nie jest straszne.

Zupa (oczywiście, pod warunkiem, że nie jest to chłodnik), doskonale rozgrzewa żołądek już z samego rana. Aby jednak była pożywna i sycąca, warto dodać do niej warzywa strączkowe, np. soczewicę, fasolę czy ciecierzycę. Dzięki temu zwiększysz ilość białka, a co za tym idzie, nie będziesz głodny już po godzinie.

Dobrym dodatkiem do takiej zupy są też sery, czyli tak właściwie – tłuszcze, które również sprawiają, że potrawa syci dłużej.

A co w sytuacji, gdy nie przepadasz za strączkami? Wystarczy zmiksować zupę na gładki krem, a wtedy nawet nie poczujesz, że są w środku. Wolisz, jak coś pływa w zupie? To również żaden problem. Zmiksuj same warzywa strączkowe na gładkie puree i dopiero wtedy dodaj je do wywaru, to przy okazji go zagęści.

Pieczone warzywa i owoce

Większość surowych warzyw i owoców ma właściwości wychładzające, co nie oznacza jednak, że od razu musisz z nich rezygnować zimą. Tak naprawdę wystarczy je upiec. Ma to dodatkowe korzyści – pieczone warzywa są delikatniejsze w smaku, a dodane do zupy nadadzą jej niesamowitego aromatu.

Przygotowane w ten sposób warzywa mogą być dodatkiem do obiadu lub też samodzielnym posiłkiem (jak np. zdrowe frytki z pietruszki, ziemniaków i marchewki). Zimą polecamy również sałatki z pieczonych warzyw.

Gulasze

W Twoim jadłospisie nie może zabraknąć też gulaszy, zarówno tych mięsnych, jak i wegetariańskich. To szybki i prosty sposób na obiad, który jest jednocześnie jednogarnkowy. A jeśli chcesz sobie trochę urozmaicić posiłki, to gulasze podawaj z polentą lub z różnymi kaszami, zamiast ryżem.

Na koniec mamy też ciekawostkę związaną z gotowaniem kaszy jaglanej. Jeśli chcesz, aby zachowała rozgrzewający charakter, nigdy nie przelewaj jej zimną wodą. Jak ją gotować? Najpierw podpraż delikatnie w garnku, po czym zalej od razu wrzątkiem i gotuj, aż wchłonie cały płyn.

Jak robić zdjęcia jedzenia? Porady dla właścicieli restauracji

Chcesz zachęcić klientów do wizyty w Twojej restauracji? Najprościej jest to zrobić przedstawiając im ofertę… wizualnie, czyli przy pomocy zdjęć. Lecz to wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Dlatego mamy kilka porad dla właścicieli restauracji, jak robić zdjęcia jedzenia.

Fotograf kulinarny – kiedy potrzebny?

Zanim przejdziemy do naszych wskazówek, chcielibyśmy zastanowić się, kiedy warto zatrudnić fotografa kulinarnego, czyli osobę, która specjalizuje się w zdjęciach jedzenia. Naszym zdaniem jest to dobry pomysł wtedy, gdy restauracja posiada stronę internetową i chce uatrakcyjnić menu lub umieścić galerię.

Wtedy, nawet z naszymi wskazówkami, zdjęcia jedzenia wykonane przez amatorów to będzie za mało – zwłaszcza jeśli wykonywane są telefonem. I choć zatrudnienie fotografa kulinarnego wiąże się z dodatkowym wydatkiem, jest to inwestycja, którą warto uwzględnić w swoim planie marketingowym.

Natomiast gdy zdjęcia mają być publikowane tylko w mediach społecznościowych lub menu restauracji zmienia się codziennie/co tydzień, warto samemu zdobyć te umiejętności.

Telefon czy lustrzanka? Czym robić zdjęcia w restauracji?

Wielu profesjonalnych fotografów zgodnie twierdzi, że najlepszy aparat to ten, który jest pod ręką. Dlatego nie będziemy zachęcać Cię do zakupu lustrzanki, szczególnie że może okazać się, że… i tak nie będziesz potrafił wykorzystać jej możliwości.

Gdy zdjęcia robione są z myślą o publikacji na Facebooku czy Instagramie, często wystarczy telefon, szczególnie ten nowszej generacji. Ma on jednak swoje ograniczenie – gdy robisz zdjęcia w ciemnych pomieszczeniach, wieczorem lub gdy chciałbyś uzyskać efektowne rozmycie. Gdy uznasz, że telefon to dla Ciebie za mało, wybierz aparat kompaktowy lub bezlusterkowca.

No dobrze, a teraz przejdziemy do kilka wskazówek dotyczących stylizacji i fotografii jedzenia.

Stylizacja jedzenia

Zanim wcielisz się w rolę fotografa, musisz spełnić swoje zadanie jako stylista potraw. Czyli tak właściwie kto? Osoba, która zadba o to, aby ułożenie potrawy na talerzu było odpowiednie. W końcu całość musi wyglądać apetycznie.

Na początku zadbaj o odpowiednią zastawę. Tutaj nasza rada brzmi: mniej, znaczy więcej. Zrezygnuj z talerzy o fantazyjnych kształtach i kolorach, ponieważ takie są bardzo trudne w fotografowaniu. Najlepsze będzie biała, prosta zastawa, bez zbędnych dodatków. Najlepiej, aby była matowa, gdyż w przypadku połyskliwej trudno będzie uniknąć odblasków.

I choć wiemy, że ekskluzywnie wygląda niewielka porcja potrawy na ogromnym talerzu czy w misce, to w tym wypadku im mniejsze naczynie, tym łatwiej będzie zaaranżować całą scenę.

Podsumowując: do zdjęć wybieraj niedużą, białą i matową zastawę. Często bardzo dobrze w tym celu sprawdza się ręcznie robiona ceramika, która przy okazji wygląda efektownie.

A jak powinno się ułożyć całą potrawę? Tu już wszystko zależy od jej typu, a to temat na inny (znacznie obszerniejszy) artykuł. Na razie w intuicyjny sposób zadbaj o estetykę i czystość na talerzu, czyli usuń wszystkie zbędne elementy, a także wytrzyj sos, który skapnął nie tym, gdzie trzeba.

Zdjęcia jedzenia

Stylizacja gotowa, czas wziąć się za fotografię! Jeśli zdjęcie robisz telefonem, to… zacznij od przetarcia obiektywu. Uwierz nam, czasami ten jeden prosty ruch sprawia, że efekt od razu jest bardziej „pro”. A tak już poważnie – obiektyw w smartfonach szybko ulega zabrudzeniu, dlatego zawsze należy go wcześniej przetrzeć.

Zdjęcia rób w świetle naturalnym, wtedy będą wyglądać najkorzystniej, a Ty nie będziesz musiał inwestować w profesjonalne lampy. Gdy fotografujesz za dnia, wyłącz wszystkie lampy, ponieważ światło żarówki sprawi, że obraz wyjdzie zbyt żółty. Staraj się podejść jak najbliżej okna, by uzyskać jak najwięcej naturalnego światła.

Uważaj też na to, aby robiąc zdjęcia, nieważne czy od boku, czy z góry, potrawa (i Ty), znajdowała się bokiem do okna (źródła światła). Dlaczego? Potrawę oświetloną od tyłu trudno jest sfotografować, natomiast, gdy źródło światła znajdzie się z przodu, to całość będzie wyglądać „płasko”.

I nasza ostatnia wskazówka – zawsze obrabiaj zdjęcia. Często wystarczy poprawienie balansu bieli, rozjaśnienie w jednym miejscu i przyciemnienie w drugim, aby zdjęcie wyglądało o wiele lepiej. Możesz to zrobić na telefonie, przy pomocy aplikacji Snapseed lub Lightroom Mobile.

Jakie owoce i warzywa sezonowe jeść jesienią?

Choć sezon wiosenno-letni króluje pod względem świeżych warzyw i owoców, to również jesienią nie zostajesz ich całkowicie pozbawiony. Dlatego przedstawiamy, co warto jeść w tym okresie.

1. Dynia

Dynia to niekwestionowana królowa jesiennych warzyw. Oprócz tego, że jest pyszna, dostarcza wiele cennych składników odżywczych, takich jak witaminy A, B1, C, żelazo, potas oraz magnez. Zawiera niewiele kalorii oraz tłuszczu, dlatego pomoże Ci w zrzuceniu zbędnych kilogramów, gdy jesteś na diecie.

Od razu też podpowiadamy co z niej przygotować. Pyszna jest zupa krem z dyni, pieczonej – lub też nie. Może być z dodatkiem pomidorów i papryki, czy też przyrządzona na styl azjatycki. A skoro już przy tym jesteśmy, koniecznie musisz wypróbować curry z dyni z ciecierzycą i ryżem jaśminowym. Oprócz tego polecamy hummus z dynią, spaghetti z dynią i chorizo oraz… ciasto dyniowe.

2. Buraki

Buraki często kojarzone są z niesmaczną, stołówkową surówką, a przecież to nie ich jedyne oblicze! Tylko najpierw – dlaczego warto po nie sięgać? Bo wspomagają odporność organizmu, co jesienią jest bardzo ważne. Zawierają sporo kwasu foliowego, a także są krwiotwórcze, dzięki czemu zapobiegają anemii.

Warto je ukisić i następnie przygotować z nich aromatyczny barszcz. Wolisz bardziej eksperymentalne potrawy? Żaden problem. Wypróbuj zupę krem z pieczonych buraków i pomarańczy, hummus z burakiem, carpaccio z buraków lub smażone placuszki z burakami i fetą.

Podpowiadamy też od razu, że jeśli nigdy za nimi nie przepadałeś, to najlepiej będzie je upiec – wtedy pozbędą się ziemistego smaku, będą delikatne, po prostu pyszne!

Buraki

3. Gruszki

Nie wiemy jak Tobie, ale nam jesień kojarzy się przede wszystkim z pysznymi, soczystymi gruszkami, które są smaczną alternatywą dla jabłek. I zdrową na dodatek. Chcesz dowodów? Proszę bardzo! W tych owocach znajdziesz fosfor, wapń, jod, błonnik pektyny, a także sporo witamin, takich jak witamina A, C i PP. Jeszcze Ci mało? W 84% składają się z wody.

Najlepiej jeść gruszki nieobrane, ponieważ to właściwie w skórce jest najwięcej wartości odżywczych. Naszym zdaniem warto jeść je surowe, ponieważ są tak pyszne, że nie potrzebują żadnej dodatkowej obróbki.

Jeśli Ci się znudzą, w co nie jesteśmy w stanie uwierzyć, mamy kilka alternatyw. To gruszki gotowane w czerwonym winie i przyprawach korzennych, pieczone gruszki z cynamonem, podawane z orzechami włoskimi, a także sałatki z gruszką. Do tego owocu doskonale pasują sery kozie oraz sery pleśniowe.

4. Śliwki

Zostaniemy jeszcze przez chwilę przy owocach, bo nie sposób nie wspomnieć o śliwkach. Śliwki mają działanie antyoksydacyjne, a to dzięki występowaniu „wielkiej trójki” – witaminy A, C oraz E. Wraz z nimi dostarczasz organizmowi potasu, żelaza, magnezu oraz fosforu. Wiesz, że kojąco działają na układ nerwowy? To wszystko dzięki witaminom z grupy B.

Tak jak w przypadku gruszek, polecamy jeść je na surowo, chociaż i w cieście bardzo dobrze się sprawdzą. Musisz też wypróbować śliwkowy sos barbecue.

5. Pasternak

Na koniec mamy propozycję nieco zapomnianego warzywa, czyli pasternaku. To łudząco podobne do pietruszki warzywo, które jest bardziej miękkie i aromatyczne. Przy czym jego smak jest łagodniejszy.

Pasternak ma lekko słodkawy, orzechowy smak. Ma w sobie wiele błonnika, potasu, witaminy C oraz witamin z grupy B i kwasu foliowego.

Jak go przyrządzać? Pasternak możesz dodawać do zup lub zapiekanek, a także zmiksować na gładkie puree lub upiec/usmażyć na… frytki.

Awokado – wartości odżywcze. Jak jeść awokado?

Awokado jest owocem (nie warzywem!) uniwersalnym – pasuje zarówno do dań wytrawnych, jak i słodkich. Stanowi źródło zdrowych tłuszczy, a także wielu innych wartości odżywczych. Dlaczego warto je jeść? I w jaki sposób przyrządzone smakuje najlepiej?

Wartości odżywcze awokado

Choć awokado jest owocem, w praktyce nie zawiera zbyt wielu cukrów prostych. Jest za to jednym z najlepszych źródeł jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, czyli omega-9, a także posiada dobry stosunek nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6.

Oprócz tego znajdziesz w nim więcej potasu niż w bananie, a także sporo witaminy E (czyli witaminy młodości) oraz witaminy A i C – to wszystko silne przeciwutleniacze. Natomiast kobietom w ciąży przyda się informacja, że awokado jest bogate w kwas foliowy. A ten wpływa na produkcję serotoniny i noradrenaliny, czyli hormonów szczęścia.

Owoc ten zawiera sporo tłuszczu, aczkolwiek nie musisz martwić się o to, że niekorzystnie wpłynie na poziom dobrego cholesterolu – jest wręcz przeciwnie. Obniży ten zły i utrzyma poziom „dobrego”.

Oprócz tego ułatwia przyswajanie innych składników odżywczych, takich jak chociażby witamina A, która jest rozpuszczalna jedynie w tłuszczach.

Jak jeść awokado?

Pierwszy raz kupiłeś awokado i nie wiesz, jak się za niego zabrać? Nie martw się, zaraz damy Ci sprawdzone wskazówki. Przedtem jednak mamy kilka rad, jak wybrać awokado będąc w sklepie. Będą one dotyczyć najpopularniejszej, zielonej odmiany owocu.

Skórka awokado powinna być pozbawiona ciemnych plam – one oznaczają, że w środku miąższ będzie zepsuty. Jeśli wygląda dobrze, warto ją nacisnąć. Smaczny owoc to taki, którego skórka się ugina pod palcami, ale za chwilę wraca do swojego położenia. Twarde awokado musi dopiero dojrzeć, nie nadaje się do spożycia od razu.

Na koniec możesz sprawdzić, jaki jest kolor owocu pod szypułką. Gdy jet on jasno-zielony, możesz śmiało brać awokado. Natomiast jeśli nie da się jej odczepić, oznacza to, że owoc jest niedojrzały.

No dobrze, a jak go jeść? Najpierw musisz obrać awokado ze skórki – idealnie dojrzałe jest wtedy, gdy skórka łatwo odchodzi po nacięciu. Następnie należy wyciągnąć pestkę ze środka. Tylko co istotne, nie wyrzucaj jej! Awokado szybko ciemnieje, lecz są na to sposoby. Możesz je skropić skórką z cytryny i dodatkowo włożyć do pojemnika z miąższem pestkę, która będzie zapobiegać ciemnieniu.

Co ciekawe, to właśnie pestka jest najbardziej wartościowa. Możesz ją wysuszyć i potem zmielić na proszek.

Awokado – pomysły na zdrowe i pyszne posiłki

Wszyscy wokół zachwycają się awokado, ale Ty nie rozumiesz, o co jest to całe „halo”? Zdradzimy pewną tajemnicą, o której rzadko kto mówi głośno – otóż ten owoc… nie ma smaku. Dobrze, dobrze, może to zbyt drastycznie. Smak ma, ale nie jest on zbyt intensywny, dlatego nie dla każdego kanapka z awokado to będzie królewski posiłek.

Lecz to właśnie dzięki temu, owoc ten jest tak uniwersalny i pasuje zarówno do deserów, jak i do sałatek czy innych wytrawnych dań. Stanowi świetną bazę past do chleba, różnego rodzaju kremów, ponieważ nadaje jedwabistą konsystencją i jednocześnie nie przytłacza smakiem potrawy.

Sałatka z awokado

Możesz dodawać je do sałatek, popularnych w ostatnich czasach budda bowl, meksykańskich dań czy do zup. Ten ostatni sposób to zdrowsza alternatywa dla śmietanki, ponieważ jeśli taką zupę zmiksujesz na gładki krem, to będzie mieć ona idealną konsystencję.

Wypróbuj jeden z naszych pomysłów, a szybko się przekonasz, że awokado może być naprawdę smaczne.

Jak skomponować menu restauracji? 5 wskazówek, jak stworzyć kartę menu restauracji

Znalazłeś idealne miejsce na restaurację, masz wizję wystroju wnętrza oraz udało Ci się zatrudnić dobry zespół kucharzy? To niestety dopiero połowa sukcesu. To, co powinno przyciągnąć klientów do Twojej knajpki, to starannie opracowana karta menu. Tylko jak ją stworzyć, żeby odpowiedzieć na potrzeby coraz bardziej wymagających klientów? Podpowiadamy.

1. Menu w restauracji – jaka kuchnia?

Już na samym początku mamy wskazówkę, która sprawdzi się niezależnie od tego, w jakiej części Polski planujesz otworzyć restaurację – zdecyduj się na jeden rodzaj kuchni. Bez względu na to, czy to będzie kuchnia regionalna, włoska, azjatycka czy gruzińska.

Restauracje z „kuchnią świata” rzadko się sprawdzają, ponieważ jeśli robisz wszystko, to nie robisz dobrze nic (oczywiście, od tej zasady można by znaleźć wyjątki, ale zakładamy, że albo dopiero startujesz, albo Twoje poprzednie menu nie spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem).

Lepiej skupić się na jednym rodzaju kuchni, ale za to zaproponować gościom dania, które są mniej znane i sprawią, że przyciągniesz się do siebie nowe osoby.

I tu od razu mamy drugą radę – sprawdź najpierw, jaki jest „profil” knajpek działających w najbliższej okolicy. Trudno będzie Ci się wybić, jeśli obok znajdują się dwie tajskie restauracje o wyrobionej renomie. Wtedy trzeba zaproponować coś zupełnie innego.

Restauracja

2. Krótka karta menu

Zmową wielu restauracji jest karta menu, która nie ma końca. Często jest to zniechęcające dla klientów, którzy sami nie wiedzą, na co się zdecydować, a jeszcze nie dobrnęli nawet do połowy potraw i jeszcze bardziej frustrujące dla kucharzy. Dlaczego?

Ponieważ na rozbudowaną kartę możesz sobie pozwolić tylko wtedy, gdy zatrudniasz naprawdę duży zespół i… stać Cię na kupowanie wszystkich składników niezbędnych do przygotowania dań. Bo nie, mrożonki się nie sprawdzają.

Im krótsza karta, tym lepiej. Restauracja będzie mogła się specjalizować w wybranych daniach, będzie je cały czas na bieżąco przygotowywać, co jednocześnie skróci czas oczekiwania na zamówienia. Mniej potraw to również łatwiejsze zakupy na co dzień.

Boisz się, że takie menu szybko się znudzi? W takim razie od razu przechodź do punktu numer 3.

3. Menu sezonowe

Wciąż zbyt wielu właścicieli restauracji nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie korzyści niesie za sobą bazowanie na produktach sezonowych. Przede wszystkim warzywa i owoce w sezonie są… najtańsze. Jest to więc oszczędność. Do tego też smaczniejsze, a smaczny posiłek to gwarancja powodzenia każdej knajpki.

Ponadto kuchnia sezonowa kojarzona jest ze zdrowym, lokalnym jedzeniem, które coraz więcej osób wybiera.

Jako ciekawostkę dodamy, że zalety sezonowego menu już dawno odkryły… burgerownie, które serwują specjalne kanapki miesiąca. I zwykle cieszą się one dużym powodzeniem.

Są dwa sposoby na wprowadzenie takiego sezonowego menu. Pierwszy z nich zakłada stworzenie wkładki do karty z potrawami dostępnymi w konkretnym okresie. Ale można też kartę zmieniać całkowicie, w zależności od pory roku. I tak przechodzimy do kolejnego pomysłu, czyli…

4. Restauracja bez stałej karty menu

Restauracja bez stałej karty menu to rozwiązanie odważne, choć, jak pokazuje doświadczenie, również opłacalne. Na czym polega? Kuchnia codziennie obmyśla nowe dania, na podstawie tego, co uda się kupić rano, na targu. Wymaga to kreatywności, elastyczności i dużych umiejętności. Rodzi też obawy, czy klienci będą chcieli przychodzić, skoro nie będą mieć pewności, na co trafią.

Lecz wbrew pozorom bardzo często się sprawdza. Dlaczego? Ponieważ coraz więcej gości wybiera takie knajpki właśnie z powodu ich różnorodności. To również dla nich znak, że wszystkie dania są świeże, nie korzystasz z mrożonek.

Nie jesteś na to gotowy? W takim razie postaw na punkt piąty.

5. Oferta lunchowa

Wiesz już, jaki rodzaj kuchni chcesz serwować i nawet postawiłeś na krótką kartę i produkty sezonowe, ale nadal nie masz tylu klientów, ile byś chciał? Mamy dla Ciebie złoty środek: wprowadź ofertę lunchową i zmieniaj ją codziennie lub co kilka dni.

Najczęściej w ramach takiej oferty klient kupuje zestaw 2-3 dań (przystawka + obiad + deser) w przystępnej cenie. Potrawy się zmieniają kilka razy w tygodniu, a więc dbasz o różnorodność. Przy czym zachęcasz gości do tego, aby przychodzili do Ciebie w mniej popularnych porach (zwykle między godziną 12 a 16).

Masz już pomysł na idealną kartę menu? Zanim wprowadzisz ją w życie, nie zapomnij… skonsultować się ze swoim zespołem kucharzy. Bo często idea to jedno, a realizacja to drugie.

5 potraw kuchni włoskiej. Jakie błędy popełniasz, przyrządzając risotto, carbonarę, pizzę?

Pizza, carbonara, risotto, sos bolognese – to tylko jedne z najpopularniejszych dań kuchni włoskiej. W Polsce jednak rzadko kiedy przyrządzane są poprawnie, nawet w restauracjach. Dlatego podpowiadamy, jakich błędów się wystrzegać.

1. Pizza

Pizza to sztandarowe danie kuchni włoskiej. Polacy kochają ją od dawna, aczkolwiek dopiero od kilku lat można zauważyć modę na „prawdziwą włoską pizzę”. Czyli tak właściwie jaką? Przygotowaną na chrupiącym, cienkim cieście (kluczem do sukcesu jest piec do pizzy opalany drewnem), z niedużą ilością składników. Bo minimalizm jest tu kwestią kluczową. Ciasto, które jest praktycznie niezauważalne pod pieczarkami, szynką i (o zgrozo!) ananasem, włoską pizzą nazywać się raczej nie może. Choć ciągle takie „spolszczone” wersje cieszą się popularnością.

A przygotowujesz czasami pizzę w domu? Jeśli tak, to mamy dla Ciebie ciekawostkę. Panuje powszechne przekonanie, że ciasto na pizzę to ciasto drożdżowe. I faktycznie, dodaje się ten składnik, ale w proporcjach 10 g drożdży na 1 kg mąki. Podstawą jest jeszcze mąka tipo 00, którą na szczęście nie jest już tak trudno kupić, nawet w marketach.

2. Carbonara

Na drugim miejscu jest nasz osobisty faworyt, czyli makaron carbonara. Sos jest bardzo prosty, przygotowuje się go na bazie jajek, parmezanu, pieprzu oraz pancetty, czyli słonego, włoskiego boczki. Brzmi prosto, prawda? Niestety, w Polsce carbonara rzadko jest tak podawana.

Znacznie bardziej popularny jest sos na bazie śmietany, a nie żółtek. I choć dodatek „polskiego” boczku można by jeszcze wybaczyć, tak zamiana jajek na śmietanę jest w naszym odczuciu niewybaczalna. Dlaczego? Ponieważ zamiast delikatnego sosu, otrzymujemy tłustą i ciężkostrawną potrawę bez smaku, która sprawia, że carbonara ma niechlubną opinię kalorycznego obiadu.

3. Risotto

Risotto to tak naprawdę sposób przygotowania ryżu. Gotuje się go na bulionie, który ryż chłonie. Zwykle też do przygotowania risotto używa się wina, masła oraz cebuli.

Przy czym ważne jest, żeby użyć tu specjalnej odmiany ryżu – arborio lub carnaroli. W Polsce ten pierwszy jest zdecydowanie bardziej popularny i łatwiej dostępny.

W przypadku risotto głównym bohaterem dania jest (nie jest to chyba żadnym zaskoczeniem) ryż, aczkolwiek mile widziany jest także dodatek grzybów, warzyw czy ryb lub krewetek. No dobrze, a gdzie najczęściej popełnia się błąd? Risotto powinno być kremowe, rozlewać się po talerzu, a nie „stać”, co niestety często się zdarza. Obiecujemy jednak, że przygotowanie perfekcyjnego włoskiego dania z ryżu jest tak naprawdę kwestią wprawy.

4. Bolognese

Podczas wakacyjnej wizyty we Włoszech rozczarowało Cię, że nigdzie nie znalazłeś spaghetti bolognese? A co powiesz na to, że pewnie był on w karcie…? Bolognese to po prostu rodzaj ragu, czyli mięsnego sosu.

W Polsce bolognese kojarzone jest z sosem pomidorowym oraz wołowiną, ale tak naprawdę powinno się dodawać do niego jeszcze marchewkę, seler i pietruszkę. Zaskoczony? Nie tylko ty, bo niestety mało kto o tym wie, a dodatek warzyw sprawia, że sos ten nabiera głębi smaku.

Co ciekawe, bolognese rzadko podaję się z makaronem spaghetti. Włosi łączą go z papardelle lub tagliatelle, a to dlatego, że na tym cienkim i długim makaronie sos nie jest w stanie się utrzymać. I tu na wszelkie wypadek dodajemy, że spaghetti to rodzaj makaronu, a nie potrawy jako takiej.

5. Pasta

Na koniec chcielibyśmy napisać nie o jednym daniu, a właściwie o grupie potraw z pastą, czyli makaronem. Tutaj kombinacji jest wiele, Polacy jednak popełniają jeden, zasadniczy błąd – dodają bardzo dużo sosu, w którym makaron „pływa”. A dla Włochów pasta to rzecz święta i to ona jest głównym bohaterem (przygotowana al dente, inaczej być nie może). Jak ją więc podawać? Z niedużą ilością sosu. Tylko tyle, i aż tyle.

Makarony

Tanie jedzenie – jak oszczędzać przygotowując posiłki?

Kosztowne składniki, egzotyczne potrawy i obowiązkowo – długie stanie w kuchni. Tak większość osób wyobraża sobie gotowanie. A jednak na co dzień często wygląda to inaczej – tanio, szybko i prosto. Z naszymi wskazówkami zaczniesz przygotowywać niedrogie, lecz pyszne i sycące posiłki.

Planowanie posiłków

Jeśli chcesz oszczędzać i nie marnować żywności, musisz zacząć od planowania posiłków. To niestety jest niezbędne, aby przejść do kolejnego kroku, czyli listy zakupów. Nie musisz robić planów od razu na cały tydzień, jeśli czujesz, że to ponad Twoje siły. Wystarczy na 3-4 dni. Małymi krokami.

Jak planować? Jak tylko jest Ci wygodnie. Na kartce, w kalendarzu, pliku, do którego dostęp ma cała rodzina. Ważne jest, aby przed rozpoczęciem układania jadłospisu, zrobić inwentaryzację w kuchni – jakie masz kasze, makarony. Może w najdalszym zakamarku lodówki są warzywa, które trzeba by jak najszybciej zjeść? Bazuj, na tym, co już masz. Bo potem zaplanujesz indyjskie curry, do którego potrzebujesz 20 ml sosu rybnego, 20 ml oleju sezamowego i 20 g pasty curry i na same te składniki wydasz… ok. 30-40 zł!

Lista zakupów

Jak masz już zaplanowane posiłki, możesz stworzyć listę zakupów. Na kartce lub w aplikacji w telefonie, jak będzie dla Ciebie lepiej. Na tym etapie musisz też wiedzieć, ile czego potrzebujesz. Możesz to oszacować lub, jeśli korzystasz z konkretnych przepisów, po prostu spisać. I kupić dokładnie tylko ziemniaków, ile potrzebujesz.

Dzięki temu nie marnujesz żywności i oszczędzasz – kupujesz mniej i nic nie musisz wyrzucać. Plusem jest jeszcze to, że będąc w sklepie, jesteś bardziej odporny na pokusy – skupiasz się na swoim celu, czyli na tym, co jest na liście.

Z czego przygotować tanie posiłki?

Czasami pierwszy i drugi punkt nie wystarczy. Kiedy tak będzie? Gdy codziennie planujesz na obiad krewetki, wołowinę czy domowe sushi. Dlatego zastanów się, co jest najdroższe? Wiadomo, mięso i ryby. Warzywa, kasze, strączki są znacznie tańsze i to one powinny stanowić bazę dla Twoich posiłków. Nie twierdzimy, że masz całkowicie zrezygnować z produktów mięsnych, możesz jednak ograniczyć ich spożycie lub zmniejszyć ilości w posiłkach.

Boisz się, że będziesz chodzić głodny? Nie martw się, jest sporo produktów, które sycą na długo. To przede wszystkim warzywa strączkowe, czyli ciecierzyca, soczewica, fasola. Do tego nabiał oraz niektóre warzywa jak ziemniaki.

Uwierz nam, że po chilli sin carne (wegetariańskim chilli con carne), ziemniakach z jajkiem sadzonym i maślanką czy strogonowie z kurczakiem długo nie będziesz głodny.

Promocje spożywcze – kiedy się opłacają?

Na koniec mamy dla Ciebie zaskakującą poradę – nie kupuj produktów w promocyjnej cenie, no, może z małymi wyjątkami. Dlaczego? Bo wtedy często kupujesz to, czego nie potrzebujesz lub w ilości, która jest dla Ciebie za duża. Taki produkt się zepsuje, zanim zdążysz go wykorzystać.

Mamy jednak dwie rady. Możesz przed rozpoczęciem planowania posiłków sprawdzać gazetki różnych sklepów i patrzeć, co jest w promocji i na jakich warunkach. Wtedy ustal, z jakich składników w obniżonej cenie możesz zrobić danie.

Natomiast druga rada jest taka, że opłaca się kupować produkty niepsujące się lub z długą datą ważności, a więc kasze, makarony, strączki, pomidory w puszkach czy przeciery pomidorowe. Coś, co można długo przechowywać. Często można oszczędzać, kupując mięso i ryby w obniżonych cenach i potem je mrozić, ale tu zwróć uwagę na to, jak długo mogą przebywać w zamrażarce.

Co na obiad? 5 pomysłów na obiad

Planujesz jadłospis na przyszły tydzień i już teraz brakuje Ci pomysłów na obiady? A może po drodze z pracy dopiero będziesz jechać do sklepu i szukać inspiracji na dzisiejszy posiłek? Nie martw się – przychodzimy z odsieczą i przedstawiamy 5 pomysłów na obiad.

  1. Zapiekanka
  2. Azjatyckie curry
  3. Makaron z pesto/warzywami
  4. Zupa na obiad
  5. Domowy fast food

1. Zapiekanka

Wielu osobom wydaję się, że zapiekanka to danie czasochłonne i wymagające w przygotowaniu. I tak naprawdę tylko Ci wtajemniczeni wiedzą, że to propozycja na tani i prosty obiad. Może nie tak szybki, jeśli wziąć pod uwagę, że przed podaniem musi się piec kilkadziesiąt minut, ale przecież Ty w tym czasie nie musisz z zapartym tchem siedzieć przed szybką od piekarnika i kontrolować cały proces.

Zwykle podstawą zapiekanek jest makaron lub ziemniaki. Tu mamy wskazówki – warto je wcześniej podgotować lub… użyć tego, co zostało z wczorajszego obiadu. Do tego dodaje się inne warzywa, szynkę, kiełbaskę lub kurczaka, ser i błyskawiczny sos na bazie śmietany czy mleka roślinnego.

I teraz zdradzimy Ci pewną tajemnicę… Do zapiekanki najlepiej jest włożyć to, co masz w lodówce. Co więcej! Nie musisz wszystkiego dokładnie kroić i siekać, w końcu i tak całość zostanie wymieszana i przykryta warstwą sera. To idealny sposób na tzw. czyszczenie lodówki.

2. Azjatyckie curry

Druga, niezawodna propozycja to azjatyckie curry. Tu również nie damy Ci konkretnego przepisu, bo możesz je zrobić, z czym tylko lubisz. Wystarczy, że podsmażysz pastę curry z wybranymi warzywami, a następnie podgotujesz całość w mleku kokosowym. W wersji wegetariańskiej dodaj tofu lub ugotowaną ciecierzycę, a w mięsnej kurczaka czy ryby lub owoce morza. Całość podawaj z ryżem basmati lub jaśminowym (najlepiej pasują do azjatyckich potraw).

Curry ma jeszcze kilka innych zalet. Jest sycące i rozgrzewające, to obiadowy must have w okresie jesienno-zimowym. Jest to też danie jednogarnkowe, które od razu możesz przygotować na dwa, trzy dni, nie martwiąc się o kolejne obiady. Pamiętaj jedynie, żeby przed przełożeniem potrawki do pojemnika dokładnie ją wystudzić.

3. Makaron z pesto/warzywami

Nie ma szybszego obiadu niż makaron. A z czym? Z czym tylko lubisz. Gdy masz tylko kilkanaście minut na zrobienie obiadu, podaj go z pesto. Ten włoski sos możesz kupić lub zrobić samodzielnie w nie więcej niż w 3 minuty, w czasie, gdy makaron będzie się gotować.

Masz więcej czasu? To wspaniale! Podsmaż na oliwie warzywa (najlepiej sezonowe), jeśli chcesz, dodaj do tego mięso (indyka lub kurczaka). W ten sposób zrobisz pyszny, uniwersalny obiad, który powinien smakować całej rodzinie.

4. Zupa na obiad

Wpojono Ci przekonanie, że zupa to nie obiad, a co najwyżej pierwsze danie? Zaraz rozprawimy się z tym mitem! Zupa może być idealną propozycją na danie główne – jest jednogarnkowa, często robi się praktycznie sama i nietrudno przygotować ją na kilka dni.

Aby jednak stanowiła pełnowartościowy posiłek, należy ją nieco wzbogacić o białko. Można dodać do niej ciecierzycę, soczewicę, owoce morza, drób lub nawet wołowinę (w wersji meksykańskiej lub… włoskiej – polecamy sycącą zupę ala lasagne).

Nasza propozycja to azjatycka zupa krem z dyni z makaronem chow mein i krewetkami czy tajski bulion z makaronem ryżowym i kurczakiem. Uwierz nam, że po takim posiłku z pewnością nie będziesz głodny.

5. Domowy fast food

Nie masz pomysłu na obiad, a dzieci domagają się swoich ulubionych fast foodów? To żaden problem – przygotuj je w wersji domowej. Burgery w 100% z wołowiny (nie muszą być smażone, można je upiec), podane w „prawdziwej” bułce lub wrapy/tortille z kurczakiem i warzywami to świetna propozycja na obiad. I tak eksperymentując, możesz zamienić prawie każdy fast food na pyszny, zdrowy posiłek dla całej rodziny.

Jak czytać etykiety spożywcze?

Czasami zakupy spożywcze przypominają bitwę. To nie te czasy, kiedy wystarczyło pójść do sklepu i włożyć do koszyka to, co było potrzebne. Nie, nie, nie. Teraz potrzebna jest dokładna analiza. A czego tak właściwie? Etykiet, bo te mogą kryć w sobie sporo niespodzianek. My mamy jednak wskazówki, które to ułatwią.

Po co czytać etykiety?

Jogurt, jaki jest, każdy widzi. Lub wie, bo to przecież tylko mleko i żywe kultury bakterii. A jak się okazuje, jednak niekoniecznie. Nawet w jogurcie naturalnym mogą kryć się takie niespodzianki jak białka mleka czy mleko w proszku. Po co producenci je dodają? Aby zagęścić, poprawić konsystencję produktu. W praktyce tak jest dla nich taniej.

A chleb? W końcu to tylko mąka, zakwas lub drożdże, woda i sól? I tu znowu nie trafiłeś. Jeśli kupujesz pieczywo w markecie lub w piekarni, która o słowie „jakość” nigdy nie słyszała, to w składzie dopatrzysz się jeszcze emulgatorów, konserwantów, środków przeciwpleśniowych, polepszaczy smaku. Brzmi to smacznie?

Obecnie wielu producentów żywności wykorzystuje sztuczne składniki w celu polepszenia trwałości produktu, zmiany jego smaku (np. smak orzechowy uzyskany nie dzięki orzechom, tylko aromatom), co ma na celu optymalizację kosztów. A czy wszyscy tak robię? Na szczęście nie, trzeba tylko czytać składy. I jako zachętę podpowiemy, że często produkty o dobrym składzie są… tańsze.

Jak sprawdzać etykiety spożywcze?

Nie będziemy kłamać – na początku czytanie etykiet może być trudne, a to przez te wszystkie dziwnie brzmiące składniki. Te najczęściej powtarzające się, jak sorbinian potasu, maltodekstryna, syrop glukozowo-fruktozowy warto poznać, zapamiętać i wystrzegać się ich. Jeśli jednak nie jesteś chemikiem, to i tak część nazw wyleci Ci z głowy. Wtedy przydadzą się nasze wskazówki.

Najważniejsza rada: im krótszy skład, tym lepiej. Mniejsza szansa, że producenci upchnęli w nim masę sztucznych substancji. Wafelek ze składem na trzy linijki? Lepiej go odłóż. To samo zrób z gotowym daniem, do odgrzania.

Oprócz tego warto wiedzieć, że składniki zawsze wypisane są w kolejności wskazującej na to, jaka jest ich zawartość w produkcie. Czyli upraszczając, to, co jest wypisane jako pierwsze, stanowi jednocześnie największą część produktu. Jeśli jest to cukier, tłuszcz czy konserwant, to już pewnie wiesz, co z takim produktem zrobić.

W składzie pogrubione są zawsze alergeny. Jest to ważna informacja dla Ciebie, gdy masz uczulenie na orzechy czy nie możesz jeść soi.

I ostatnia wskazówka – unikaj tych produktów, które w składzie mają sporo dziwnie brzmiących składników. Co prawda nie każde „E” będzie szkodliwe dla zdrowia (w ten sposób oznaczane są też naturalne konserwanty), ale jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z czytaniem etykiet, niech będzie to dla Ciebie sygnał alarmujący.

Aplikacje do czytania etykiet

Przestraszyliśmy Cię trochę? Już nadchodzimy z odsieczą! A właściwie nie my, lecz twórcy aplikacji do sprawdzania etykiet. To programy będące jednocześnie bazą produktów spożywczych. Możesz w nim wyszukać dany wyrób ręcznie lub poprzez skanowanie kodu kreskowego. Wtedy wyświetli się jego skład oraz ogólna ocena (często to po prostu smutna lub uśmiechnięta buźka). Nasi redaktorzy mogą polecić aplikację Czytamy Etykiety, choć jest ich znacznie więcej.

Minus jest taki, że nie każdy produkt w nich znajdziesz. Jednak większość takich programów ma opcję dodawania wyrobów przez użytkowników. Po zaakceptowaniu i ocenie trafiają one do bazy.

Zakupy spożywcze w internecie

Na koniec zachęcamy Cię do przetestowania zakupów spożywczych w sklepach internetowych, bo to nie tylko oszczędność czasu. Możesz podejrzeć skład tego, co kupujesz i jeśli jakiejś pozycji nie znasz – szybko sprawdzić w Google’u, co to jest. I może przy okazji taka forma zakupów przypadnie Ci do gustu.

Gdzie na kawę w Katowicach? 5 polecanych kawiarni

Masz ochotę na pyszną kawę, lecz nie chcesz iść do kolejnej sieciówki? Sprawdzamy, gdzie w Katowicach napijesz się kawy speciality przygotowanej alternatywnymi metodami.

1. Projekt: Kawiarnia

Zwykle najlepsze (i najbardziej oblegane) kawiarnie można znaleźć w centrum miasta, zresztą Katowice nie są pod tym względem wyjątkiem. My na przekór chcemy zacząć od miejsca, które znajduje się bardziej na południu, na osiedlu Franciszkańskim. To Projekt: Kawiarnia.

To nowoczesny, minimalistycznie urządzony lokal, w którym znajdziesz duży wybór kaw, pysznych ciast i „coś na ząb” – wytrawne tarty, bułki na lunch. To idealna kawiarnia nie tylko na spotkania z przyjaciółmi, ale także na… pracę. Jeśli będziesz tu częściej zaglądać, to zauważysz, że sporo osób przychodzi tu z własnym laptopem i popijając kawę, wypełnia codziennie obowiązki.

Przy okazji warto zaznaczyć, że napijesz się tu katowickiej kranówki, która jest bezpłatna.

2. Synergia Dobre Miejsce

Synergia Dobre Miejsce znajdujące się przy ulicy Andrzeja to jedna z najczęściej polecanych kawiarni w Katowicach. Bariści przygotowują tu kawę speciality parzoną alternatywnymi metodami, a do tego można zjeść słodkie ciasto lub skorzystać z śniadaniowo-lunchowego menu.

Wystrój jest industrialny, co bynajmniej nie odbiera wnętrzu przytulności. Jesteś przytłoczony wyborem kaw? Nie martw się, obsługa Ci doradzi. Minusem tej kawiarni jest natomiast niewielka, niewygodna ubikacja, a także problem z parkowaniem. Choć zdajemy sobie sprawę z tego, że w centrum Katowic problem ten będzie występować dość często.

Kawa

3. Kafej

Jeśli planujesz zjeść pyszne śniadanie, do którego chcesz wypić aromatyczną kawę, to swoje kroki kieruj od razu do Kafeja. To nieduża, choć dwupiętrowa kawiarnia (drugie piętro przypomina bardziej antresolę, co sprawia, że w środku jest przestrzennie), która zasłynęła tym, że ma najlepsze śniadania w Katowicach.

Oprócz tego jest również organizatorem różnych inicjatyw kulturalnych jak potańcówki na placu czy… koncerty na dachu Kafeja. Przekonaliśmy Cię?

Jeśli planujesz się tam wybrać samochodem, zostaw auto na parkingu przy Spodku lub Międzynarodowym Centrum Kongresowym i wybierz się na krótki spacer przez Rondo Sztuki. Przy ulicy Chorzowskiej, na której znajdziesz Kafej, zaparkować potrafią wyłącznie wytrawni gracze.

4. 3 Siostry Bajgiel i Kawa

W naszym odczuciu jedynym minusem kawiarni 3 Siostry Bajgiel i Kawa jest to, że często… nie znajdziesz w środku miejsca, bo niestety, nie tylko my o niej wiemy. Choć jest na to sposób – rezerwacja stolika.

Kawiarnię tę znajdziesz na ulicy Stanisława 8, w którą można skręcić z ulicy Mariackiej. Zamówisz tam kawę klasyczną lub alternatywną, m.in. chemex czy aeropress. A do tego perfekcyjnego bajgla, stanowiącego poważną konkurencję dla tych z Kafeja.

5. Strefa Centralna

Jeśli studiujesz lub pracujesz w centrum Katowic, to pewnie kawa ze Strefy Centralnej nie raz uratowała Ci już życie. To klubokawiarnia mieszcząca się przy placu Sejmu Śląskiego. Jej wystrój nawiązuje do lat PRL-u, do tego zachwycają znajdujące się w środku neony. To miejsce, w którym oprócz tego, że podają smaczną kawę, organizowane są także wydarzenia kulturalne. Często jest też wybierane jako miejsce do spokojnej pracy.